Pożyczki społecznościowe, pomimo swojej specyfiki, uregulowane są przepisami kodeksu cywilnego. Nie inaczej wygląda kwestia podatkowa. Pożyczki społecznościowe, tak jak inne pożyczki, objęte są podatkiem od czynności cywilnoprawnych, ale z pewnymi wyjątkami.
Mianowicie, od podatku od czynności cywilnoprawnych zwolnieni są pożyczkobiorcy, którzy przez 3 lata pożyczyli łącznie nie więcej niż 5 tys. zł od jednego pożyczkodawcy i jednocześnie łączna suma pożyczek w ciągu tych 3 lat od wielu pożyczkodawców nie przekracza 25 tys. zł. W pewnym stopniu jest to przychylny przepis, gdyż pozwala na korzystanie z dobroci social lending, czyli tanich pożyczek bez konsekwencji podatkowych, jeżeli w ciągu 3 lat pożyczymy nie więcej niż 25 tys. zł. Wówczas wystarczy, że każdy pożyczkodawca sfinansuje naszą pożyczkę w kwocie mniejszej niż 5 tys. zł (a zatem potrzebujemy przynajmniej 5-ciu inwestorów).
Wyobraźmy sobie sytuację, że chcemy pożyczyć 25 tys. zł, a pozyskanie kwoty wolnej od obowiązku podatkowego wiąże się z koniecznością odwiedzenia przynajmniej pięciu osób (rodziny, znajomych). Przynajmniej 5-krotne zadawanie pytania: „Słuchaj, potrzebuję pieniędzy. Czy mógłbyś pożyczyć mi 5 tys. zł?” pod warunkiem otrzymania odpowiedzi twierdzącej.
Tymczasem pożyczki społecznościowe rozwiązują ten problem. Wystarczy zamieścić w serwisie swoją aukcję pożyczkową z opisem celu, na jaki chcemy przeznaczyć pozyskane pieniądze, bez uczucia dyskomfortu czy zażenowania. Wszystko anonimowo i bezpiecznie, bo uczciwi pożyczkobiorcy niczym nie ryzykują. Jeżeli jednak zdecydujemy się na większą kwotę pożyczki, należy wziąć pod uwagę obowiązek odprowadzenia podatku PCC do urzędu skarbowego, a do kosztu uzyskania pożyczki doliczyć 2%.